Wysłany: Pią 24 Maj, 2013 16:51 Bidul- nowy astek w schronisku w B-stoku....
Kilka dni temu w Białymstoku na moim osiedlu dwójka ludzi (jakiś gnój i wstrętne babsko) wyrzucili z samochodu tego amstaffka.
Dziwne, bo jak ktoś w ten sposób pozbywa się psa to raczej wywozi go do lasu, wyrzuca za miastem czy na jakiej wiosce a nie w środku miasta na osiedlu mieszkalnym... O sprawie powiadomiona jest policja i SM ale zapewne nic nie ruszy do przodu, ponieważ świadkowie nie spisali rejestracji.
SM nie była w stanie złapać psa, mimo że wabili go suką z cieczką. Bidul podchodził do suczki ale gdy tylko strażnicy się zbliżali- dawał dyla (wyglądało to jak łapanie przez policję świnki- blondyny która jest teraz pod opieką fundacji Viva). Zostali więc wezwani pracownicy schroniska, strzelono do psa środkiem usypiającym i w ten sposób został złapany.
Na dzień dobry Bidul dostał łatkę psa agresywnego Opiekunka astów wiedząc, że w schronisku jest nowy ast po przyjściu do pracy poszła prosto do kojca tego psa nie zauważając tabliczki ostrzegawczej. Weszła do środka i jej oczom ukazał się ogłupiony jeszcze, zezujący na nią pies. Wzięła go na ręce a on... polizał ją po twarzy.
Potem w biurze powiedziano jej, żeby tylko nie wchodziła do tego nowego amstaffa bo jest agresywny... tak, tak, chodzi właśnie o tego, który ją polizał..
Przemilczmy kwestię schroniskowej oceny agresywności psa. Cieszę się że jest na miejscu Magda, bo gdyby nie ona wiele TTB byłoby na tamtym świecie zaraz po skończeniu kwarantanny.
Na zdjęciach tego nie widać, ale pies jest bardzo zaniedbany. Ma na głowie całkiem świeżą jeszcze różową bliznę, musiał od kogoś oberwać czymś tępym, na pewno nie jest to blizna po ranie ciętej czy kąsanej... Jest również miejscami wyłysiały, szczególnie na pysku. Skóra łuszczy mu się płatami, nawet jajka miał w strupach....
Pomimo złego traktowania jakie zaznał ze strony ludzi, nie jest agresywnym psem, lecz w stosunku do obcych ostrożny i początkowo wycofany. Gdy już kogoś pozna cieszy się do niego jak głupi:) Wystarczyło, że spędziłam z nim jakieś 10minut na wybiegu i po tym czasie wyluzował. Musi chyba po prostu poczuć, że nie a zagrożenia ze strony człowieka. Jestem pewna, że za jakiś czas zaufa ludziom na nowo, wszystko jest na dobrej drodze.
Obecnie psiak dochodzi do siebie w schronisku, ma jeszcze jakieś 2 dni kwarantanny.
okrucieństwo ludzi nie zna granic, ale niestety nie on pierwszy został porzucony, a teraz to pewnie dopiero sie zacznie, psy skazane na łaskę ludzi - przykre tutaj proponowałabym sie odnieść do Kodeks Hammurabiego wywalić pajaca i to babsko i niech sie błąkają, a dla psa, który prawdopodobnie rajskiego życia nie miał to może i lepiej...oby znalazł szybko dobrych ludzi
_____________________________ Nimfka zawsze będziesz w naszych serduchach
Raz bulterier, zawsze bulterier...
Będąc w niedzielę w schronisku nie poznałam Barego!! Tak pięknie się zmienił:) Zarósł, wszystko się wygoiło, pies nie do poznania!:) Jest bardzo wesoły, ma mnóstwo energii, świetny charakter. Jest niesamowity, nie rozumiemy jak ktoś mógł pozbyć się tak zajebistego psa, to niepojęte
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach