szukałam czegoś w necie i przypadkiem trafiłam na taki tekst... o prezencie urodzinowym, a że zbliżają się święta i czas prezentów, to sobie przeczytajcie też
Cytat:
Kupilam swojemu chlopakowi psa na 30te urodziny. Zawsze bardzo chcial miec pieska, a poniewaz ja nigdy nie mialam takiego zwierzaka a zawsze mialam kroliczka czy chomiczka, myslalam ze tez bardzo go pokocham. Jednak bardzo zaczelo mnie dziwic moje zachowanie wobec Leny. Rzekomo wyzel wermanski to bardzo madry pies… zreszta jak i pozostale rasy tez, ale ja jej nie moge zniesc. Najgorsze jest to ze urzekla mojego chlopaka i corke tez… tylko nie mnie. Wszyscy mowia jaki sliczny piesek, a ja w niej nic nie widze. Tylko te oczy patrzace na mnie i mowiace “co mi zrobisz jak mnie zlapiesz” albo zastanawiajace sie “co by tu nabroic zeby bylo fajnie”. Kupilismy ja zeby przyjac do naszej rodziny, przebywac z nia i sie nie cieszyc, tymczasem ja nie moge jej zniesc w domu: tego trzepania sie, smrodu, siersci na podlodze, skakania po szybach i tego ze sie tak cieszy na widok domownikow, nie wspominajac ze jakiekolwiek lozko by nie miala to je roznosi w tydzien, a przeciez pies moglby docenic to ze dostaje zarcie i ze ktos wydaje pieniadze na to zeby bylo mu wygodnie, ymbardziej ze ludzie musza charowac zeby cos w zyciu miec a pies nie dosc ze broi i syf robi to jeszcze dostaje wszystko za “piekne oczy”. Wszyscy sa tak nia zauroczeni ze serce im sie kroi jak cos jej sie kaze robic, wiec tylko ja zajelam sie tresura, ktora byla i jest trudna jak cho….ra bo ten pies jest tak przebiegly i uparty. Jak jestem sama to w ogole nie wpuszczam jej do domu, skazuje ja na calodniowa samotnosc bo nie mam sily codziennie po niej e sprzatac tymbardziej ze jestem w 7 mcu ciazy. Zupelnie sobie nie wyobrazam tego dalej, nie mam wzgledem niej zadnych uczuc, jest mi zupelnie obojetna a wlasciwie ciagle mysle podswiadomie jak jej sie pozbyc. Nie nawidze siersciucha!!!! Problem jest w tym ze to ja go kupilam i podarowalam jako prezent urodzinowy i sama wykopalam sobie dolek. Jedyna nadzieja w tym dziecku ktoro sie narodzi, wtedy moj chlopak skupi sie na nim i nikt nie bedzie sie zajmowal psem… a wtedy mam nadzieje ze zobaczy ze nie mozemy jej dluzej miec i musimy ja oddac bo nie wyobrazam sobie mojej pachnacej dzidziusiem coreczki oblepionej sierscia i cuchnaca psem
Smutne...Dziś w gazecie Przyjaciel Pies przeczytałam równie smutny artykuł właśnie o niechcianych prezentach świątecznych...Nie byłam świadoma tego, że przybiera to taki obieg...nigdy prezentu w postaci zwierzęcia nie dostałam, wogóle nie uważam tego...Nie tak jak ludzie z mojej miejscowości: kupiłam dla syneczka "pseudomaltańczyka", a ja kupiłam "pseudoyorka" itp, pracuję w agencji bankowej i wszyscy spowiadają mi się z takich wyczynów, a ja już nie mam do tego siły...
[ Dodano: Pią 14 Gru, 2012 20:47 ]
Ale ta nienawiść kobiety do psa... smutne...
Pani ma chyba jakieś zaburzenia psychiczne..Czuje się odtrącona bo cała uwaga się na psie skupiła. Przykre strasznie...
Mój chłopak też mówi, że Wonce okazuje więcej uczucia niż jemu
Zapodam coś weselszego. Ponieważ Hus nie toleruje innych psów i mój wet zastanawiał się, czy aby w swojej nieznanej przeszłości nie był nigdy wystawiany na jakieś próby nielegalnych walk - postanowił mu podczas kastracji sprawdzić stan skóry - czy nie ma blizn. Okazało się, że nie ma śladu. Więc wniosek - po prostu jest nie zresocjalizowany i stąd te problemy.
[W]et - albo tak, albo zawsze wygrywał
[J]a - zasadniczo jest to całkiem słuszna koncepcja
[W] - opowiem ci kawał o walkach psów
[J] - spoko, tylko nie drastyczny
[W] - "nielegalne walki psów. Nagle na placu pojawia się koleś z jamnikiem. Wszyscy w śmiech. Koleś, że wystawia tego psa do walki z każdym. No to organizatorzy po kolei szykują mu coraz groźniejszych przeciwników. Pokonał już kilka amstaffów, pitbula, a na koniec załatwił rozwrzeszczanego kaukaza. Wszystkie walki wygrane. Podchodzi koleś i pyta: panie...skąd ma takiego psa? Facet, że nie może powiedzieć. No to koleś próbuje w inny sposób: to może pan mi powie, ile pan za niego zapłacił? Właściciel jamnika tak patrzy i mówi - 10 100 PLN. Koleś zdziwiony, skąd taka dziwna końcówka. Właściciel jamnika na to: 100 PLN zapłaciłem za krokodyla, a 10 000 za operację plastyczną".
Stajenka,Hus u Agnieszki mieszkał z innymi psami. Nie jest więc agresywny do wszystkich psów. Raczej nie wiesz, jakich psów nie lubi i co jest tego przyczyną. Do yorka mógł to być łowiecki i to mocno zmodyfikowany, skoro york przeżył bez większych obrażeń. Może tez być tak (i często się to zdarza), iż Twoje nastawienie psychiczne wywołuje / potęguje reakcje. Do agresji do psów (nawet wszystkich) nie trzeba wcale wystawiania psów dla walk. Wystarczy nałożyć braki w socjalizacji, dotychczasowe doświadczenia i predyspozycje osobniczne, i otrzymujemy osobnika agresywnego do psów. Nastawienie przewodnika i jego brak umiejętności relaksacji znacznie pogłębiają problem. Z tm problemem (agresja do psów) da się z sukcesem pracować.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach